Laid Back Sunday #4 | Roni

0

Zapraszam do sprawdzenia czwartej części cyklu Laid Back Sunday, czyli zbioru kilku mniej, lub bardziej znanych klasyków zza oceanu, których warto posłuchać po mocniejszej sobocie.

Dziś małe urozmaicenie, znam sporo dobrych rzeczy, naprawdę długa lista, ale postanowiłem zapytać o zdanie kilka osób, które również cenią muzykę. Dziś padło na rapera o ksywce Roni, kojarzycie? Świeży gracz, ze sporym potencjałem, sprawdźcie co ma do powiedzenia, bo wplotę tu w tracklistę kilka pozycji, które polecił. Pisownia oryginalna.

 

Aike:

Na pierwszy ogień coś ode mnie. King T i Dr. Dre w kawałku „Money”, no sztos jednym słowem.

 

Roni:

„So Tired” to jeden z tych kawałków, w których zakochałem się od pierwszego odsłuchania,  klimat jest nieziemski, wszystko tu pasuje idealnie, od produkcji po rap. A refren ? Mistrzostwo. Utwór, który nigdy mi się nie znudzi i zawsze będę do niego wracał.

 

Roni:

Chyba każdy to zna, bo każdy oglądał film ze świetnym Willem Smithem. Jednak nie każdy wie, że Will również bardzo dobrze rapuje, pseudonim jaki sobie obrał The Fresh Prince, swego czasu bardzo często gościł w moim odtwarzaczu. Lubię posłuchać sobie tego gościa, kiedy słoneczko za oknem

 

Roni:

Max B. Raper, którego poznałem w zasadzie dość niedawno. Tak, wiem, wstyd jak cholera. No, ale cóż, cieszę się że jednak mi nie umknął. Piosenka, którą wybrałem spełnia wszystko czego szukam w dobrym rapie jeżeli chodzi o klimat. Piękny bit, świetny, wkręcający się refren i pozytywny vibe. Włączycie raz, ale będziecie do tego wracać często, gwarantuję.

 

Aike:

Wiesz jak my to robimy? Nieśmiertelny numer od Ice Cuba, do tego ta piszczała…

 

Roni:

Mój ulubiony raper, chyba. Katowałem jego albumy bardzo długo, zawsze do nich wracam i bujają mnie tak samo jak na początku przygody z twórczością Wallace. Piękny vibe numeru. Biggie i jego swingujące flow jest tu kwintesencją tego co uwielbiam w jego rapie. Mówisz Notorious? Myślę, Sky’s  The Limit. Kto nie zna, niech się nie przyznaje.

 

Roni:

Z tego co pamiętam to pierwsza moja zagraniczna płyta, której słuchałem jako świadomy słuchacz rapu. Nie kumałem za bardzo o czym oni nawijają, ale ten album miał w sobie coś takiego, że podświadomie włączałem ją ponownie. Dawno do niej nie wracałem, ale dzięki Adrianowi znowu odpaliłem ten album. Piękne bity, bardzo nieszablonowe jak na ówczesne czasy, nawet dzisiaj brzmienie jest świeże. Zdecydowanie klasyk. Polecam.  The Pharcyde – Runnin’

 

Aike:

Zaczęliśmy “Hajsem” od Dre i King T, a zakonczymy ten od Too $horta. Klasyk dla mnie, a w głowie cały czas mam wers Ciecha „zdobądź tej hajs, jak Short Dawg”.

https://www.youtube.com/watch?v=7EOn5F2Z6nU

 

Pozdrawiam Roniego, a wam życze udanej reszty niedzieli i przyszłego tygodnia. Zbijam pięć.

 

 

 

Adrian „Aike” Kowalski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here