Stasher „Komplet-Nie-Dojrzały EP” – recenzja

0

Stasher – młody raper z Radomia, jakiś czas temu puścił w sieć swoją drugą epkę nagraną w HVR pt. „Komplet-Nie-Dojrzały”. Co nieco słyszałem jeszcze przed premierą, która potwierdziła, że to projekt godny uwagi nie tylko dla lokalnego odbiorcy. Kilka wrażeń z odsłuchu.

 

Pierwszy numer, mocne wejście, „Kontrola trakcji 2”. Niezły flow, teksty znacznie lepsze niż w „jedynce”, fajnie złożone wersy, ciekawe, dynamiczne zabawy słowem. Całość bardzo oryginalnie gra z nieprzeciętnym bitem, niestety pożyczonym i cała epka jest na takich. Szkoda, znacząca byłaby tu współpraca z producentem. Numer dwa pt. „Mała” – dla mnie faworyt z tego projektu i chyba najlepszy numer Stashera jaki miałem okazję usłyszeć, całość nawinięta nieco niższym głosem niż zwykle i robi to robotę moim zdaniem, raper w ogóle operuje niebanalnym flow, plus ten saksofon w bicie, niezwykle klimatycznie to brzmi. Co do tekstu to mógłbym się podpisać pod nim, wykluczając może ze trzy wersy. Ciekawe poglądy, niepodważalnie trzeźwe podejście do kwestii związków. Pół-skurwiel, pół-romantyk, ambitny „lafsong”, bez zamułki, takich chce się słuchać. Mocny props. Track trzeci, trochę mieszane uczucia miałem słuchając go po raz pierwszy, mamy tu kozacki flow, bit, ale też nieciekawy tekst, nie jest może jakiś mega słaby, trafiają się fajne wersy, ale nic tu konkretnego, są powtórzenia, temat jest tak niezobowiązujący, że można by go dymać na sto różnych sposobów, tu mamy natomiast słabą rozkminę, być może chodziło o taką, nie inną formę kawałka, ale średnio trafia to w odbiorce, „luźne ciuchy, luźne rzeczy, luźne podejście” i niewiele ponad. W kolejnym kawałku udzielił się gościnnie Flavis, jest to jedyny gość jakiego na epce można usłyszeć, zwrotka dobra, drażni jednak głośne łapanie oddechu. Refren wpada w ucho, robi klimat i świetnie napędza kawałek. Zwrotka gospodarza też nie odstaje, znów trochę poglądów i gadki na temat niespełnionych planów. „Roztrzaskane pianina” to kolejna rozkminka, szczery numer, słychać to w głosie, choć nawijka nie jest może górnolotna, jest monotonna, ale słucha się całkiem znośnie. Być może to kwestia bitu, może jakiś remix załatwiłby sprawę, w tej wersji numer jest po prostu średni. Na koniec projektu mamy do czynienia z „California Love”. Bitem, to raz, a dwa, że tak też track został nazwany przez Stashera. Osobiście nie odważyłbym się nagrać pod taki klasyk, dla mnie są nietykalne, nie najlepiej się tego słucha, ale to moje zdanie. Poza tym nawijka jest zbyt spięta, głos za bardzo „skrzeczy”, być może przez tempo. Dało się tu lepiej zarapować. Flavis podołał, dostał w numerze pierwszą zwrotkę.

 

Podsumowując… Stasher zrobił niezłą robotę, dobrą epkę przy której warto się zatrzymać patrząc na radomską scenę. Pragnę też zaznaczyć, że podchodzę do tematu w pełni obiektywnie, zanim ktoś słusznie zauważy, że znamy się ze Staśkiem osobiście. Umówmy się, to nie recenzja na życzenie dla ziomka, nigdy nie promowałbym gówna, dbajmy o jakość. Stasher to gość z dużym potencjałem. Pozdrawiam i zachęcam do sprawdzenia projektu.

 

Aike. Adrian Kowalski.

 

 

odsłuch:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here